Zdrowie i życie

Granice ludzkiej wytrzymałości

         SPOSOBÓW NA PRZETRWANIE W SZPITALU Z

CHORYM NOWORODKIEM

 

Może w Twoim przypadku jest tak, że wiedziałaś lub  wiesz, że dzieciątko w twoim brzuchu urodzi się chore i że trzeba będzie walczyć o jego zdrowie lub nawet życie.

zdj. pixabay

A może zdarzyło się tak, że urodziłaś i dopiero wtedy okazało się to najgorsze – masz chore dziecko i musisz zostać z noworodkiem w szpitalu na nieco dłuższy czas…

 

Masz chaos w głowie i milion pytań: przecież robiłam badania, wszystko było dobrze, dlaczego żaden lekarz nie zauważył?!?  Dlaczego ja?

 

W każdej z tych sytuacji jest równie trudno. Bardzo, niewiarygodnie trudno…. I NIKT, kto przez to nie przeszedł, kto nie widział, jak jego noworodek walczy o życie – NIKT inny tego nie zrozumie.

Ale nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

 

Wiem, że myślisz o tym, jak inne kobiety wrócą do domu po kilku dniach od porodu szczęśliwe i będą po prostu cieszyły codziennością się lub borykały ze „zwykłymi” problemami, jakie niesie ze sobą wczesne macierzyństwo.  A może nawet to widzisz, gdzieś z okien szpitala. Podczas, gdy Ty nie możesz jeszcze wrócić do domu z maleństwem…

Ja to wiem. Ja przez to przeszłam.

Patrzyłam, jak mój syn rodzi się – wiedząc, że ma chore serce i trzeba od razu działać – i patrzyłam, jak parę godzin później umiera, jak pani doktor nie radzi sobie z intubacją… Jak przez mgłę pamiętam, gdy przyszła pielęgniarka ze słowami „pani doktor prosi, żeby pan przyszedł i pożegnał się z synem” – powiedziała do mojego męża, a ja leżałam obok.

Ja też chciałam pójść, ale z powodu krwotoku nie chciano mnie puścić, ale ponieważ się uparłam, zostałam posadzona na fotelu, podano mi zastrzyk uspokajający i zawieziono do sali, gdzie leżał nasz synek.

Na szczęście przyjechała karetka ze szpitala z Międzylesia. Pan anestezjolog poradził sobie z intubacją bezbłędnie, stan dziecka był jednak bardzo ciężki i nie dawano mu zbyt dużych szans na przeżycie.

I wiecie co? Młody żyje i ma się całkiem dobrze! 🙂 To wszystko piszę w dużym skrócie, bo gdy to piszę, płaczę. Ale jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej – proszę piszcie. Jestem do Waszej dyspozycji, jeśli tylko będę potrafiła w czymś pomóc, coś wyjaśnić.

 Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

Udało mi się już wesprzeć kilka młodych mam, które umierały ze strachu o swoje maluszki i nie wiedziały co robić, czego nie robić, jak przez to przejść.

Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi nie tylko przeżyciami, ale wnioskami .

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

 

Oto moich 7 rad – sposobów, jak sobie poradzić z całą sytuacją, gdy Twoje dziecko rodzi się chore:

 

1. Nie panikuj!

 Tak, wiem, że łatwo powiedzieć. Zawsze panika przychodzi pierwsza i niestety najłatwiej. Ale panika nie pomoże ani Tobie ani dziecku. Co gorsza, sprowadza w swych skutkach tylko najgorsze: chaos w głowie, bardzo złe samopoczucie, depresję, dalej zaś obniżenie odporności, kłopoty z laktacją. W panice nie myślisz – a Ty musisz teraz wziąć się w garść. Na serio.

I wierz mi – jesteś mega silna, nawet nie wiesz jak! Sama się przekonasz – zobaczysz! Tylko nie panikuj.

Jeśli czujesz panikę: zamknij na chwilę oczy, weź kilka bardzo głębokich wdechów i wydechów, a następnie pomyśl o czymś wspaniałym, np. przywołaj ulubione wspomnienie, które zawsze sprawia że się nie możesz powstrzymać od uśmiechu (albo nawet śmiechu!). Trzymaj się tego wspomnienia, przywołuj je zawsze, gdy wpadasz w panikę lub w załamanie.

Oddychaj, licz do 10. Jeśli masz ulubiony napój, np. herbatę, przygotuj ją sobie.

 

 2. Dbaj o siebie!

Jesteś teraz bardzo ważna i baaaaardzo potrzebna swojemu dziecku. Nie wolno Ci teraz o tym zapomnieć, choć jest milion ważniejszych spraw, jak sądzisz. Po porodzie nie jest łatwo: tu się leje krew, albo zabliźnia rana po cesarce. Tam obrzęki nóg dają się we znaki. Mleko w piersiach buzuje (albo nie możesz wywołać laktacji). No jest tego sporo….

 

Musisz o siebie jednak dbać, szczególnie, jeśli mieszkasz (lub przyjdzie Ci mieszkać) z dzieckiem w szpitalu, to pamiętaj:

  • Staraj się jak najczęściej kłaść nogi na jakimś podwyższeniu (ja kładłam na szpitalnym kaloryferze, a czasem na parapecie, jeśli nie masz możliwości to chociaż podkładaj sobie torbę lub opieraj nogi o ścianę – obrzęki będą mniejsze)
  • Dużo pij i jedz w miarę możliwości zdrowo, regularnie. Pij głównie dużo wody, ale też herbatek. Unikaj soków.
  • Myśl o tym, jak będziesz karmiła niedługo dziecko piersią,                           odciągaj pokarm, staraj się – nie rezygnuj z tego, bo to najcudowniejsze przeżycie na świecie, ale też przede wszystkim dostarczy Twojemu maluchowi potrzebnych przeciwciał, kiedy już będziecie mogli się cieszyć takim normalnym poza szpitalnym życiem. Mi udało się zachować pokarm jako jedynej w owym czasie, inne mamy ze stresu straciły i korzystały z mojego mleka;-)
  • Niestety odradzam łazikowanie po innych salach, korytarzach, chodzenie do tzw. świetlicy, gdzie można na chwilę odpocząć i spotkać się z innymi rodzicami, czy też obejrzeć TV. Dlaczego? Wszędzie są zarazki, bakterie, wirusy. Możesz to łatwo przenieść na swoje maleństwo (musisz wyjść oczywiście choćby do toalety – pielęgniarki nauczyły mnie jednego: zawsze przed wejściem do pokoju dezynfekuje ręce, są zwykle 2 etapy takiego mycia i dostępne przy każdym pokoju umywalki z mydłem i płynem dezynfekującym; jest także instrukcja, która pokazuje, jak prawidłowo myć ręce i choć to wydaje się śmieszne, to warto się do niej stosować). Dlatego raczej staraj się przebywać w Sali ze swoim maluchem, czytać, spać, popijać i podjadać. Tak też możesz zadbać o siebie.

3. Zorganizuj się!

 

Zorganizowanie swojego dnia daje wiele – przede wszystkim zaś to, że działasz, a nie rozmyślasz za dużo. Nic nie da Ci siedzenie i wpatrywanie się w ścianę, bo to prowadzi tylko do załamania i łez. A Ty musisz wiedzieć, ze Twoje dziecko teraz bardzo potrzebuje Twojej siły, miłości, opieki, uśmiechu.

W szpitalach obecnie dużo rzeczy składa się na barki rodziców (zaraz ktoś tu się na mnie wkurzy, ale tak jest).

  • I tak na przykład:
    prowadzisz zeszyt z informacjami dla lekarza, dotyczącymi ilości siusiu i kupek zrobionych przez Twoje dziecko, ich wagą – musisz tego pilnować, ważyć za każdym razem, zapisywać
  • Wyznacz sobie godziny na odciąganie pokarmu
  • Zadbaj o możliwość wykąpania dziecka, jeśli jest taka możliwość (nie zawsze można to robić od początku, bo dziecka podłączonego do różnych pomp nie można za bardzo ruszać), ale prędzej czy później przychodzi taki czas i warto
  • Zadbaj o czas na mycie się, toaletę, zrobienie sobie czegoś do picia i jedzenia
  • Zaplanuj czas na książkę, drzemkę, możesz też mieć swój czas na pisanie pamiętnika
  • Jeśli masz kogoś do pomocy (np. męża, rodzeństwo lub rodzica), zaplanuj „zmianówki”: kiedy Ty jesteś w szpitalu, kiedy ta druga osoba. Da Ci to szansę na krótki odpoczynek we własnym domu, zobaczenie się z bliskimi, wyspanie we własnym łóżku lub nawet komfortowe odciągnięcie mleka i kąpiel/ prysznic.

Życie w szpitalu jest okropne, jest trudne. Ale da się przeżyć, jeśli sobie dobrze rozplanujesz czas 🙂

4. Myśl TYLKO pozytywnie!

 

Kiedy jeszcze nasz syn był na OIOM-ie i lekarze czekali na możliwość operowania go (czyli na moment, gdy stan dziecka jest na tyle dobry, ze można podjąć decyzję o operacji), pierwszego dnia wizyty poznałam panią doktor anestezjolog. Widziała nasze roztrzęsienie, łzy w oczach, strach… Powiedziała nam jedno:

„Łzy zostawcie tu, za drzwiami. Gdy wchodzicie do dziecka, macie być spokojni i uśmiechnięci, bo dziecko to czuje. Nie płaczcie przy dziecku.” I tak zrobiliśmy. Zawsze płakaliśmy po wyjściu z oddziału, bardzo często płakaliśmy – ale nigdy przy dziecku. Kosztowało nas to bardzo dużo – to był wysiłek ogromny, niemal jak noszenie ciężarów. Ale tak się „zaprogramowaliśmy”.

Nie płaczcie przy dziecku – zaprogramujcie się: czas spędzony z dzieckiem ma być czasem ciepłym, spokojnym, zorganizowanym, pełnym miłości, cierpliwości i ciepła.

 Pozytywne myślenie, to znaczy wiara w to że się uda.

Że Twoje dziecko będzie zdrowe. Musisz w to wierzyć bezgranicznie.

Twoja siła jest siłą Twojego dziecka.

 

5. Nie oddalaj się od najbliższych, od męża!

 

Czasem jest tak, że stres oddala. Nie pozwól na to, pamiętaj, że siła jest tak w Tobie, jak i w tatusiu dziecka. Musicie bardzo się wspierać.                                    Nie kłócić się – widziałam czasem takie pary, to tylko dołuje każdego z Was a nie pomaga ani Wam ani dziecku. Widziałam też pary jak ja i mój mąż: zakochane w sobie i w swoim dziecku, przytulające się i wspierające. Gdy się zmieniacie, przekazujcie sobie informacje. Każde pozytywne emocje są w takiej sytuacji pożądane.

 

6. Rozmawiaj

Rozmowa zawsze pomaga. Chodzi też jednak o to, żeby się nie zamknąć w sobie, bo większość czasu (niektóre mamy cały czas) spędzasz sama ze swoim dzieckiem, bez męża, bez najbliższych. Masz jednak:

  • Koleżanki: z pokoju szpitalnego, z którymi przebywasz każdego dnia i to teraz są Twoje najbliższe koleżanki, bo przede wszystkim przechodzą przez to samo, co Ty – też się martwią, też marzą o wyzdrowieniu dziecka, o wyjściu ze szpitala. Poza tym fajnie jest czasem się zaśmiać, uśmiechnąć, poczuć się normalnie, a nie w ciągłym dole i stresie;
  • Telefon: więc rozmawiaj z najbliższymi przez telefon, albo czatuj – od czasu do czasu daj sobie parę minut na kontakt z innymi, na rozmowę

 

7. Znajdź czas na książkę lub film i zrobienie czegoś tylko dla siebie

 

Książka sprawi, że na chwilę zapomnisz, że przeniesiesz się w inny świat. Podobnie film – miej przy sobie słuchawki, żeby nie przeszkadzać innym i obejrzyj coś czasem.

Ale jest jeszcze coś innego, co możesz zrobić dla siebie: po porodzie i będąc ciągle lub często z dzieckiem w szpitalu niewątpliwie żadna kobiet a nie wygląda i nie czuje się dobrze w swojej skórze.

Nie masz jak się wydepilować, albo zrobić makijaż lub manicure i pedicure.

Jeśli masz taką możliwość, bo ktoś Cię czasem zmienia w szpitalu – znajdź dzień, kiedy będziesz mogła coś z tych rzeczy zrobić. Pomyślisz, że chrzanię, bo tu się o życie lub zdrowie dziecka rozchodzi, a nie o wygląd. Ale pamiętaj to, o czym pisałam powyżej:

Twoje emocje, humor, samopoczucie są BARDZO WAŻNE. Przekazujesz dobrą energię, gdy dobrze się czujesz. Nie masz się wyszykować jak na bal. Chcę tylko prosić, abyś zrobiła coś dla siebie z tych miłych „kobitkowych” rzeczy, które dotychczas normalnie dla siebie robiłaś. Maluszkowi to nie zaszkodzi – Tobie bardzo pomoże :).

Ja w Ciebie wierzę – mam nadzieję, że Ty już także!