Ja Kiki

3 najważniejsze powody, dla których ten Blog jest dla Ciebie!

 

NAWET NIE WIESZ JAKĄ MASZ SIŁĘ!

 

Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że Wasze życie odwróciło się do góry nogami…?

A może sięgnęliście dna, nie chciało Wam się żyć? Albo nie wiedzieliście co macie dalej zrobić, bo coś strasznego wydarzyło się właśnie?

 

Jeśli tak, to jest 1. powód, dla którego ten blog jest dla Was – dla Ciebie.

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

Pewnego dnia, musiałam drastycznie zmienić swoje życie…dla bezpieczeństwa….

Musiałam uciec z dotychczasowego miejsca mojego życia. Zabrałam dziecko, kilka zabawek I jedne majtki (dla siebie :)) I nie wróciłam już nigdy. To był straszny czas w moim życiu i straszny dzień. Straciłam na wadze tak, że wyglądałam jak cień człowieka, wpadłam w depresję, straciłam wiarę i miałam ochotę umrzeć – przy życiu trzymało mnie jednak ukochane dziecko, dla którego postanowiłam podjąć walkę o zmianę naszego życia.

Takie decyzje nie są łatwe. Ale…pamiętajcie – to jest 2. powód dla którego ten blog jest dla Ciebie, bo:

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

I to zamierzam udowodnić i pomóc Wam w przejściu przez różne zawirowania życiowe i zdrowotne.

 

Tego dnia  zamieszkałam na jakiś czas z moją najbliższą rodziną. Tam zaznałam spokoju. Było baaaaardzo ciasno – ale też baaardzo fajnie J. Było jak w takiej dużej włoskiej rodzinie, jakie widuję na filmach: dużo dzieci, zwierzęta, dorośli, głośno, wesoło, czasem męcząco – ale RAZEM! W RODZINIE. Z RODZINĄ.

Od tamtej pory minęło sporo czasu.

W międzyczasie poznałam wspaniałego człowieka, który jest moim najlepszym przyjacielem, najlepszym kochankiem ;), najwspanialszym tatusiem i genialnym mężem. To mój Drugi Lepszy Połówkowy!

 

Po jakimś czasie zaszłam w ciąże I okazało się, że nasze

dziecko ma wadę serca (TGA), że może umrzeć po porodzie , a jeśli przeżyje musi być szybko operowany…

 

Jak już ci się wydaje, że tak wiele przeszłaś/ przeszedłeś i więcej na pewno nic się nie zdarzy, coś się znów dzieje strasznegoL. O chorobach serca I jak sobie radzić z całym tym procesem, wiedzą, szpitalami itp. – opowiadam w oddzielnych postach (“Dziecko”).

 

Teraz chcę, żebyście wiedzieli, że dzięki wspaniałym lekarzom I naszej niezłomności, ale też naszej ogromnej wierze w to, że będzie dobrze i wzajemnemu wsparciu, jakie sobie z moim Drugim Lepszym Połówkowym dawaliśmy w tamtym czasie – dzięki temu wszystkiemu nasze dziecko żyje i ma się całkiem dobrze!!! Choć wciąż wymaga drobnej pracy, wsparcia terapiami itp., to żyje I jest fajnym, zdrowym, energicznym dzieciakiem !!! Czyli….

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

 

Myślę sobie pewnego dnia: jeśli Ty – Losie myślisz sobie, że nas złamiesz, to się grubo mylisz. Już przeszliśmy przez tak wiele, a tylko nas to wzmacnia. Odpuść, już widzisz, że z nami nie wygrasz.

 

I pomyślałam, że to już zapewne koniec tych strasznych sytuacji w naszym życiu.

Jakże się myliłam…

Parę lat później dowiedzieliśmy się, że mój Ukochany (mój Drugi Lepszy Połówkowy) ma nowotwór krwi (nadpłytkowość samoistną, tzw. ET). Nie ukrywam, załamałam się L.

Ile można jeszcze dostać po dupie???? Ilu trudnościom stawić czoła?!? Kiedy zaznamy spokoju i będziemy mogli tak najzwyczajniej w świecie żyć z dnia na dzień i cieszyć się zwykłymi kłopotami…?

Zupełnie się rozsypałam wewnętrznie. Myślę, że oboje się rozsypaliśmy. A potem się podnieśliśmy.

To jest 3. powód, dla którego ten blog jest dla Ciebie!

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

 

Postanowiliśmy nie poddawać się, przewartościowaliśmy nieco nasze życie, widząc, jakie jest delikatne i ulotne i rozumiejąc, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Oczywiście nie zapomnieliśmy , ze mamy „nowegotworka” w rodzinie i musimy go jakoś zwalczyć. Od dwóch lat walczymy, zdobywamy ogromną wiedzę i próbujemy – bez chemii. Tym także dzielę się z Wami w innych postach.

I nie myślcie, że jak już się wtedy podniosłam, to nie załamałam się już nigdy – o nie… To jest życie, zawsze przychodzi trochę słabszy czas i wtedy znów dopada mnie strach, panika, histeria…zapadam się w sobie a najchętniej zapadłabym się pod ziemię…

 

I to właśnie jest główny powód, dla którego chcę pisać dla Was tego bloga: bo kocham pisać, bo pisanie tu pomaga mi być silną,

bo wiem, że mogę pomóc Tobie, dzieląc się nabytą wiedzą i swoimi doświadczeniami .

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

Dodatkowo mam postanowienie i bardzo Was do tego namawiam, bo zmienia niezwykle calusieńkie nasze podejście do życia:

każdego dnia wypisujmy sobie gdzieś w notesie kilka do kilkunastu dobrych rzeczy, jakie danego dnia miały miejsce.

 

Wiecie co jest najzabawniejsze? Pierwszego dnia ledwo umiałam wypisać 3 takie rzeczy, z dnia na dzień uczysz się jednak zauważać drobiazgi, które są DOBRE, a po tygodniu umiesz wypisać ich nawet kilkadziesiąt!

 

Bo nawet nie wiesz jaką masz siłę – zobaczysz!

 

Zapraszam Kochani ,

dziękuję, że jesteście ze mną i cieszę się, jeśli mogę pomóc!