Witamina D

BRAĆ, CZY NIE BRAĆ…?    OTO JEST PYTANIE!

Czyli o Słonecznej Witaminie D.

 

Przecież zawsze nam mówiono, że latem nie wolno brać witaminy D latem, gdyż jej podaż mamy zagwarantowaną dzięki słońcu! Że możemy przedawkować. Że tylko jesienią i zimą.

Otóż kłopot z witaminą D w naszych organizmach, szczególnie właśnie w naszym klimacie, jest taki, że zwykle mamy jej duuuuużo za mało (tylko  często o tym nie wiemy). W Polsce mówi się o 95% populacji! z deficytem witaminy D. Badacze z Uniwersytetu Harvardzkiego estymują, iż na całym świecie 1 miliard ludzi ma istotny deficyt witaminy D (https://www.hsph.harvard.edu/nutritionsource/vitamin-d/).  Co zaskakujące, nasi lekarze są wciąż bardzo ostrożni w sugerowaniu dawek zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, mimo dekad badań i wyników bardzo jasno wskazujących na to, jak niezwykle istotna jest witamina D!  Za bezpieczną zatem uważane jest 1000 jednostek dla dzieci, a 2000 dla dorosłych – dziennie, maksymalnie. A częściej usłyszycie pewnie nawet mniejsze dawki, które być może mogą wystarczyć, jeśli nie jesteśmy w tych 95%. (Uwaga: wszystko to nie dotyczy osób, które mają uczulenie na witaminę D!)

 

SŁONECZNA WITAMINKA, bo tak nazywana jest witamina D, w swej naturalnej i najlepszej formie produkowana jest przy pomocy promieni słonecznych. Dzieje się to w procesie syntezy skórnej i taki proces może pokryć nawet 90% naszego zapotrzebowania na witaminę D.    Wow!

Tylko, że:

  • Najczęściej mamy na sobie kremy z filtrami, aby nie poparzyć skóry – to już uniemożliwi produkcję witaminy D
  • Mamy ubranie, które osłania część ciała – to powoduje ograniczenie powierzchni, która witaminę produkuje
  • Mamy taki a nie inny klimat – tego słońca i lata nie jest u nas zbyt dużo niestety

Aby uzupełnić niedobory witaminy D z czystego słońca, należałoby wystawiać ciało (maksymalnie odsłonięte! I bez kremów z filtrami) na 10 – 15 minut dziennie. W pozostałe dni roku – będzie już kłopot. I tu powraca temat suplementacji.

Tymczasem, zajrzyjmy do podstaw wiedzy.

ZOBACZCIE,  CO  BRAK  WITAMINY D   MOŻE SPOWODOWAĆ:

  • u dzieci krzywicę (przy dużym braku tej witaminy podczas życia płodowego – także takie ryzyko występuje)
  • u dzieci zaburzenia rozwoju mózgu, a co za tym idzie: zagrożenie autyzmem i schizofrenią (to także w przypadku niedoborów wit. D podczas życia w brzuszku mamy)
  • osteoporozę
  • osteomalację
  • choroby układu krążenia
  • cukrzycę
  • choroby autoimmunologiczne, jak np. stwardnienie rozsiane
  • nowotwory
  • zwiększenie ryzyka otyłości

 

Przy dużym braku witaminy D w organizmie są także odczuwane najróżniejsze  dolegliwości, np.:

bezsenność, brak apetytu, bóle mięśni lub kości, kłopoty z widzeniem, uczucie podobne do zgagi lub niesmak w jamie ustnej, rozwolnienie…

 

Czy wiesz, że witamina D jest odpowiedzialna za:

  • prawidłowe wchłanianie wapnia
  • utrzymanie prawidłowego stężenia wapnia i fosforanów
  • prawidłowy rozwój kości i wzrost komórek
  • zmniejszenie stanu zapalnego w organizmie
  • i odporność ?

(posłuchaj tego: http://www.webmd.com/diet/guide/vitamin-d-deficiency#1)

W suplementach stosuje się 2 rodzaje witaminy D:                                                      D2 (ergocalciferol)  i D3 (cholecalciferol). D2 jest zwana tez pre-witaminą witaminy D.  Tylko witamina D3 jest chemicznie nieodróżnialna od tej, produkowanej naturalnie przez nasze organizmy.

Dokładnie, jak w przypadku witaminy C, tak i tu mamy do czynienia z dostępną na rynku witaminą D w postaci naturalnej (z lanoliny) i syntetyczną.

Znów można polemizować, która jest lepsza, ale ja oczywiście będę szła w zaparte i rekomendowała wszystko to, co naturalne w miarę możliwości, gdyż naturalna witamina ma nieco inną konstrukcję, niż syntetyczna. W szczególności warto sprawdzać na etykiecie, czy dana witamina zawiera stearynian magnezu (lub innych podobnych określeń: sól magnezowa kwasu stearynowego, sole magnezowe kwasów tłuszczowych).

 

Stearynian magnezu, to o tyle „niefajny” składnik, że głównie służy producentom do łatwiejszego przetwarzania leków na linii produkcyjnej. Ponadto, trzeba Wam wiedzieć, że długookresowe przyjmowanie leków, zawierających sól magnezową powoduje kłopoty z trawieniem i blokuje wchłanialność witamin i minerałów do naszego organizmu. I oczywiście niewiele ma wspólnego z magnezem, którego potrzebują nasze organizmy…

 

A DLACZEGO W OGÓLE  SUPLEMENTOWAĆ?

CZY I W JAKICH PRODUKTACH ZAWARTA JEST WITAMINA D?

 

Witamina D znajduje się w takich produktach, jak:

  • ryby tłuste, np.: makrela, łosoś, tuńczyk
  • wołowina
  • ser
  • żółtka
  • oleje z wątroby ryb
  • grzyby

Ale… procesy produkcyjne często pozbawiają te produkty wielu naturalnych właściwości odżywczych, więc nierzadko witaminy D jest tam mało – w każdym razie za mało, by pokryć zapotrzebowanie na nią. Poza tym, nie jesteśmy w stanie jeść tak dużych ilości ww. produktów codziennie, by mieć wystarczającą ilość witaminy D.

Dlatego warto suplementować.

Zaraz opowiem Wam o 2 prostych „eksperymentach”, które wykazały jej działanie na własnej skórzeJ i były to szalone ilości J.

 

ALE SKĄD WIEDZIEĆ, CZY I JAKIE MASZ ZAPOTRZEBOWANIE

na WIT. D?

CZY MASZ BRAKI TEJ WITAMINY? A JEŚLI TAK, TO JAKIE…?

 

I to jest dobre pytanie! Bo w sumie najważniejsze jest to, ze każdy powinien wykonać badanie na obecność witaminy D. Badanie to nazywa się „metabolit 25 (OH).

Wyniki podawane są w 2 rodzajach jednostek: albo w ng/ml albo w nmol/l.          Jest taka tabela, która mówi o stężeniu tzw. normy, poniżej normy i powyżej normy (toksycznyM) i jest to ogólne zalecenie dla Europy Środkowej. Dane te mówią, że wynik poniżej 20 ng/ml jest uważany za deficyt, norma jest w granicach 30-50 ng/ml, a wartość potencjalnie toksyczna to taka powyżej 100 ng/ml.

Gdy jednak zagłębisz temat i posłuchasz lekarzy, chemików zajmujących się badaniem tej witaminy i wpływu na ludzkie zdrowie – ich wykładów i opinii lekarzy, zauważysz, że dane o stężeniach są nieco inne:

  • Optymalne stężenie witaminy D to 50 a nawet powyżej 50 ng/ml.
  • Dla osób walczących z nowotworem stężenie witaminy D powinno wynosić nawet 80 – 100 ng/ml.
  • O toksycznym poziomie mówi się dopiero powyżej 200 – 250 ng/ml.

Dyskusje na temat „dobrych” i „niedobrych” stężeń oraz odpowiednich dawek wciąż niestety trwają.

Warto wiedzieć, że nie ma tak naprawdę jednej właściwej dawki witaminy D ustalonej dla każdego człowieka.

Każdy bowiem ma inny metabolizm, inną dietę, masę ciała, inaczej wchłania poszczególne wartości z diety i leków. Dlatego mając duże niedobory można na początek przez kilka dni stosować duże dawki tej witaminy (czyli np. po kilka tysięcy jednostek na dobę), a po paru dniach zmniejszyć to sobie to 2 tysięcy dziennie i koniecznie ponowić badanie po miesiącu kuracji.

Wówczas zrozumiesz, jak Twój organizm wchłania witaminę D i sam wyczujesz czy powinieneś zwiększyć, czy też wystarczy utrzymać dotychczasowe dawkowanie.

 

I na koniec obiecane eksperymenty:

  1. Gdy to piszę, jestem dość mocno chora. Nie do końca wiem na co, ale wiem, że mam m.in. bardzo zainfekowane zatoki. Nastawiłam się głównie na leczenie witaminą C, która zawsze tak szybko pomaga mojej rodzinie. Ale nie do końca czułam, że zdrowieję. Wczoraj zaczęłam przyjmować ogromne ilości wit. D (wzięłam 8 tysięcy jednostek) wraz z dotychczas braną wit. C (tego to biorę nawet kilkanaście tysięcy jednostek na dobę, gdy jestem bardzo chora). I po tym jednym dniu kuracji z witaminą D w tak ogromnych ilościach nastąpił przełom J. Jest znacznie lepiej.
  2. Zięba opowiada w jednym ze swoich filmów, że w momentach silnych stanów zapalnych górnych dróg oddechowych brał przez 3 dni po ok 15 tysięcy. Po 3 dniach odstawiał kurację. Wystarczy;-) choroba przechodzi.

Bo nawet nie wiesz, jaką masz siłę – zobaczysz!

Kieruję do „mądrych”J :

Kanał Lindsay Keith na youtube.com a tam wykłady o wit.D z wynikami badań m.in:

https://www.youtube.com/watch?v=JGZ4t4-m-6Y

https://www.youtube.com/watch?v=3MrBqmDhrts

  1. Dr Michael F. Holich
  2. Dr David Grimes
  3. Carole Baggery
  4. Dr William Grant

A także do filmów Prof. Jerzego Zięby o tejże witaminie.